Wizaż

U stóp stromej drogi obaj przewodnicy zatrzymali się i zeskoczyli z koni. Pozostali poszli za ich przykładem. Szoszoni wizaż z koni martwych czerwonoskórych i położyli ich na ziemi. Indianie otoczyli miejsce rozległym kołem. Wiedzieli, że teraz rozpocznie się bardzo trudne badanie. Tu mogli przemawiać tylko wodzowie. Pozostali musieli czekać, czy zechcą poprosić ich o rady. Martwi wojownicy byli ubrani na sposób indiański, na poły w wełnę, na poły w skórę.

Podaj więc krzyż twój, Milanie! Posłuszny królewicz oddał swój złoty krzyżyk, który mu matka królowa na piersi zawiesiła. Ledwo go ręką dotknęła Welena, zamieniła siebie w klasztor, Milana w mnicha, a konia w dzwonnicę. Szczęściem, że się pospieszyła. Bo już Czernuch stał przed klasztorem. - Czy nie widziałeś tu ojcze dwóch jeźdźców uciekających? - zapytał się mnicha. - Właśnie wyruszył od nas z popasu królewicz Milan i piękna Welena i kazali cię uprzejmie pozdrowić! - odpowiedział zapytany. - Niech sobie jadą na złamanie karku! - wrzasnął Czernuch zsiniały od gniewu, powrócił z kwitkiem do domu i dostał ze zmartwienia żółtaczki. Milan zaś i piękna Welena zdążyli bezpiecznie do stołecznego miasta króla Kojaty, który im wkrótce sute wyprawił wesele.

Wtedy włóczyło się tam mnóstwo obieżyświatów i bandytów. Czy mógłby pan sam jeden dać radę całej bandzie? Trzej ludzie nie zwracają uwagi na jedną kulę. — Ja także. Muszę dodać, że z boku, koło domu, stało wysokie drzewo ogołocone z kory aż do pierwszych gałęzi. Kora służyła do farbowania na żółto. Pień był bardzo gładki — trzeba było mieć akrobatyczne zdolności, aby się wspiąć na wierzchołek. — Nikt chyba tego od pana nie żądał? — wtrącił Długi Davy. — No, oczywiście, nikt tego nie żądał, ale mogą się zdarzyć rozmaite wypadki, które nawet najszlachetniejszego człowieka zapędzą na sam wierzchołek drzewa. Grubaska okropna laicko oddycha silne cuda.

Podobne

  • wizaż - Specjalizujemy się w agencyjnej sprzedaży produktów największych